środa, 29 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Mateusza 11,25-30.

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.  

Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».


Sam Jezus mówi: „Wszystko przekazał Mi Ojciec mój." Tym samym daje nam przykład tego, jaki powinniśmy mieć stosunek do Boga. Powinniśmy pamiętać że nasza siła/umiejętności pochodzą od Boga. Jesteśmy słabi i bez wsparcia nie jesteśmy w stanie nic zdziałać. Dlatego w codziennej modlitwie powinniśmy dziękować za siły i dary nam dane z nieba i pokornie prosić o nowe na kolejne dni.
Drogą do nieba jest Jezus. Dał nam przykład podejmowania trudów, miłowania bliźnich i pokornej modlitwy. Ofiarował za nas swe życie abyśmy mogli się karmić jego Ciałem i dążyć do doskonałości.


Marek Mystkowski - Pułazie Świerże k/ Białegostoku

wtorek, 28 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Jana 10,22-30.

Obchodzono w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia świątyni. Było to w zimie.
Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi i mówili do Niego: «Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!»
 
Rzekł do nich Jezus: «Powiedziałem wam, a nie wierzycie. Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o Mnie. Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec. Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca. Ja i Ojciec jedno jesteśmy».

Nieraz w naszym życiu zastaje nas "zima". Wówczas żądamy od Boga natychmiastowych rozwiązań, objawiania się Jego obecności w naszym życiu, cudownych znaków. A liczą się przecież fakty. Faktem jest, że Chrystus Swoją Boskość i obecność przy człowieku potwierdzał już wielokrotnie - na kartach Pisma Świętego, ale też w życiu każdego z nas. 

Problemem jest to, że my uparcie tkwimy w ślepocie. Skupiamy się tylko na trudnościach, grzechach, słabościach. Nie dostrzegamy sensu. A co gdybyśmy pozwolili się uratować Bogu? Przecież On jest - a z Nim nie braknie nam NICZEGO.

Jakub Bielak -  Stary Sącz

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Jana 10,1-10.



Jezus powiedział: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. 

A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych». Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości».

Jezus przedstawia siebie jako dobrego pasterza, któremu zależy wyłącznie na losie Jego owiec. To za nie oddał On swoje życie na krzyżu. Wszyscy ludzie szukają w swoim życiu szczęścia. Jedni poprzez oddaniu się jakieś pasji, inni spełniając marzenia, a jeszcze inni w inny sposób. 

Nie ma w tym nic złego, przecież wszyscy chcemy być szczęśliwi. Jednak powinniśmy pamiętać, że pełnię szczęścia możemy osiągnąć tylko w Chrystusie. Nie chodzi tu tylko o zbawienie, które jest zresztą najważniejsze, ale również o szczęście teraźniejsze, już tu na ziemi. Warto zaufać Jezusowi, ponieważ w Jego czystej miłości nie ma miejsca na strach. Ufność Bogu jest zapowiedzią niezwykłych rzecz w Twoim życiu.

Łukasz Nowak - Poznań

niedziela, 26 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Jana 10,11-18.


Jezus powiedział do faryzeuszów: "Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz".
 
Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je potem znów odzyskać.Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca".


W dzisiejszym fragmencie Ewangelii, Jezus porównuje się do dobrego pasterza, który dba o swoje owce i jest gotów oddać życie za nie w razie niebezpieczeństwa. Wspomina też o najemniku, który nie jest emocjonalnie związany z owcami, gdyż nie jest ich właścicielem. Ten - w obliczu zagrożenia - ucieka, pozostawia owce nie dbając o ich bezpieczeństwo. Owcami jesteśmy my, wszyscy ludzie tego świata, zarówno wierni, należący już do ,,Owczarni Pana” (,,Ja znam owce moje, a moje mnie znają”), jak i Ci, którzy nie poznali Pana lub oddalili się od Niego i należą do innej owczarni.

Jezus stawia sobie za cel przyprowadzenie wszystkich owiec do Ojca. Nastąpi wtedy jedna owczarnia i jeden pasterz. Powstanie jeden Kościół o jednej władzy, w którym znajdą się zarówno wierzący jak i poganie.

Starajmy się być owcami Pana – Dobrego Pasterza. Unikajmy owczarni, którą kieruje najemca – pozornie dobry gospodarz, którego owczarnie dzisiejszych czasów są niejednokrotnie zgubnymi zgromadzeniami, sektami prowadzonymi ręką samego diabła.

Jonasz Podemski – Nakło nad Notecią


piątek, 24 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Jana 6,52-59.



Żydzi sprzeczali się między sobą mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.

Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił. Nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum.

Jezus - podczas każdej Mszy świętej - daje nam Siebie samego jako Pokarm. Jest to niesamowita łaska! Ale czy my to doceniamy? Często przecież przyjęcie Jezusa traktujemy rutynowo, nie zastanawiamy się głębiej nad tą Tajemnicą. 

A gdyby tak za każdym razem przystępując do Komunii świętej zachwycać się na nowo nad tym darem, którego zazdroszczą nam aniołowie? Bo to przecież to jest piękne i wręcz niepojęte, że Bóg przychodzi do nas – dosłownie! Ten pokarm umacnia nas za każdym razem, byśmy szli przez życie zgodnie z Jego planem, mimo, że to droga wymagająca i wyczerpująca, to jedyna dająca prawdziwą radość. Korzystajmy z tego Daru najczęściej jak tylko możemy.

Łukasz Kotlewski - Olsztyn

wtorek, 21 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Jana 6,30-35.

W Kafarnaum lud powiedział do Jezusa: «Jakiego dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: "Dał im do jedzenia chleb z nieba"».

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu».
Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba». Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».
 
No i co dalej? Co dalej zrobisz ze swoim życiem? Bóg posłał Go na ziemię, urodził się w śmierdzącej stajni, nauczał według jedynego przykazania, czynił cuda, wskrzeszał i nawet dał się ukrzyżować, a po śmierci jeszcze zmartwychwstał. 
 
Jakby jeszcze tego było mało, po zmartwychwstaniu dalej rozdawał to, co miał i ukazywał znaki, a my próbujemy i szukamy dalej? Sam powiedział: "Jam jest chleb życia", troszczy się o każdego w drodze, a na dodatek daje Życie! Cóż więcej chcieć? Jedynie wiary i pragnienia bycia blisko Chrystusa. Amen !
 
Grzegorz Krywulkoc - Wodzisław

czwartek, 16 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Jana 3,31-36.

Jezus powiedział do Nikodema: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha».
 
W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?» Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne».

Dla każdego, kto mówi, że wierzy w Boga, ten fragment jest przymusem do refleksji, a to dlatego, że zawarte są w nim słowa Jezusa, który powiedział: "Kto wierzy w Syna ma życie wieczne..." - i w tym momencie wielu się zatrzymuje, i stwierdza, że wiara w Boga wystarczy do zbawienia. 

Ale to nie jest koniec myśli Jezusa, bo dalej mówi: "...kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży". I dopiero tutaj mamy prawdziwy obraz wiary. Jak wiemy, czytając Nowy Testament, Jezus przekazał nam to, co mamy czynić, a nakazał czynić to w ramach życia Kościoła katolickiego, który ustanowił jako swoje "Mistyczne Ciało". Kto odrzuca naukę Jezusa (czyli Kościoła), odrzuca Boga.

Filip Mosurek 

wtorek, 14 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Jana 3,7b-15.

Jezus powiedział do Nikodema: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha». W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?»
 
Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne».

Chrystus mówi nie tylko do Nikodema, ale do każdego z nas z  osobna - trzeba mi oraz Tobie powtórnie się narodzić. Nie  precyzuje jednak, kiedy ma to się stać, w jaki sposób i jak  często. Należy więc powtórnie się narodzić za każdym razem,  kiedy w życiu następują ważne zmiany, ciężkie doświadczenie, grzech, kiedy załamywany jest jakiś niezmieniany stan rzeczy,  bezpieczne status quo. 

Nowe narodziny mogą więc trwać długo,  mogą być bolesne, ale jak mówi Chrystus, są konieczne -  konieczne, aby stać się nowym człowiekiem, a więc byśmy byli  silniejsi, umocnieni a nasze życie i świadectwo prawdziwsze. 

Dodatkowo Jezus obrazuje cały nasz żywot za pomocą wiatru,  przymiotu Ducha Świętego, czyli samego Boga. Widzimy jedynie  skutki działania Boga tak, jak słyszymy szum wiatru. Nie wiemy  jednak skąd i dokąd ten wiatr wieje - jaki jest sens i cel  wydarzeń które Bóg dopuszcza. Nie wiemy też jakim nowym  człowiekiem przyjdzie nam się narodzić i w jakiej rzeczywistości  przyjdzie nam żyć ani na początku tym bardziej, jaki w tym jest  Boży plan. Podobnie jak Nikodem, nie jesteśmy teraz w stanie  tego zrozumieć. Na wszystko więc trzeba czasu i cierpliwości -  tego wymagają narodziny człowieka. Zarówno te fizyczne, na które  oczekują rodzice, jak i to nasze duchowe, na które czeka Bóg.

Tomasz Chojnacki - Radom

piątek, 10 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Jana 21,1-14.


Jezus  znowu ukazał się nad Morzem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób:
Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.

A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, czy macie co na posiłek?» Odpowiedzieli Mu: «Nie». On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć. Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę - był bowiem prawie nagi - i rzucił się w morze. Reszta uczniów dobiła łodzią, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko, tylko około dwustu łokci.

A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli żarzące się na ziemi węgle, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, któreście teraz ułowili». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości, sieć się nie rozerwała. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?» bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im, podobnie i rybę. To już trzeci raz, jak Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.


W tym fragmencie przedstawiona jest sytuacja bardzo podobna do tych, które miały miejsce przed Męką Pańską. Cudowne złowienie ryb, zgromadzeni uczniowie, a pośród nich Pan. 

Jednak teraz wszystko dzieje się już po Zmartwychwstaniu. Jezus pokazuje swoim uczniom, że nadal jest z nimi. Dokonał największego cudu, wrócił do żywych, ale nadal jest tym Nauczycielem, którego znali wcześniej.

Kamil Cywiński - Koźniewo Wielkie k/Ciechanowa

czwartek, 9 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Łukasza 24,35-48.

Uczniowie opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak poznali Jezusa przy łamaniu chleba. A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam». Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi.
 
Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich:
«Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich. Potem rzekł do nich: «To właśnie znaczyły słowa, które mówiłem do was, gdy byłem jeszcze z wami: Musi się wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach». Wtedy oświecił ich umysły, aby rozumieli Pisma, i rzekł do nich: «Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego».

Mogłoby się wydawać, że są w naszym życiu takie momenty, kiedy mówisz sobie: ,,To koniec. Jestem na dnie. Nic dobrego się już więcej w moim życiu nie zdarzy." Jeśli tak myślisz, to wiedz, że jesteś w tej samej sytuacji, jak Apostołowie w Wieczerniku. I że za momencik do Twojego Wieczernika, przez zamknięte drzwi, wejdzie Jezus i powie: "Pokój z tobą". Dokładnie w tym miejscu, w którym ukazuje się apogeum Twojej beznadziei i bezsensu, jest Zmartwychwstały Jezus. Wierzysz w to?

Marcin Radziszewski -  Tychy

środa, 8 kwietnia 2015

Ewangelia wg św. Łukasza 24,13-35.

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało». 

Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli».
 
Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?» I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»  W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.


Ósmego kwietnia, w dniu moich urodzin, Kościół daje nam niesamowicie bogatą Ewangelię,  o której mogłaby powstać naprawdę gruba książka. Do mnie jednak szczególnie przemawia moment, w którym do idących do Emaus uczniów przyłącza się Jezus, a oni Go nie rozpoznają. Spędzili z Nim trzy lata, chodzili za Nim praktycznie wszędzie, słuchali Go, rozmawiali z Nim, przez trzy lata był dla nich niemal najbliższą Osobą, a teraz gdy z nimi rozmawia oni go nie rozpoznają. 

Czy to nie jest co najmniej dziwne? A czy my robimy inaczej? Jak ciężko jest nam rozpoznać Jezusa w drugim człowieku, często nawet najbliższym. Ileż razy zdarza nam się patrzeć na drugiego z góry, oceniać go po okładce nie zagłębiając się w jego życie. 

Uczniowie poznają Chrystusa dopiero przy łamaniu chleba, w czasie Eucharystii. Bo to właśnie Eucharystia, spotkanie z żywym i obecnym Bogiem uzdalnia nas do tego by w każdym człowieku widzieć twarz Jezusa. Trzeba tylko w Niego uwierzyć.

Rafał Więckowski - Skawina